Sprzęt

Często słyszę od osób, które do tej pory nie „chwyciły bakcyla” fotografii, że aby wykonać dobrą fotografię, wyróżniającą się spośród natłoku innych obrazków w internecie, trzeba mieć świetny (a zatem drogi) sprzęt. Nie jest to do końca prawda, a w każdym razie – nie zawsze, bo w pewnych dziedzinach, jak fotografia zwierząt czy fotografia sportowa – długa ogniskowa i wybitnie szybki, responsywny układ autofocusa jest faktycznie kluczowy – i kosztuje dużo. Ja jednak na potrzeby swoich skromnych zastosowań nie stawiam aparatom żadnych ekstremalnych wymagań. Może poza jednym, ale chyba najważniejszym – możliwie najlepszą jakością optyczną.

Znamienne jest jednak, że w swoim małym sprzętowym arsenale dokonałem właśnie pełnego cyklu – zaczynałem od kompaktu i skończyłem na kompakcie. Po drodze były 3 korpusy i ponad 22 obiektywy (dla cierpliwych lista poniżej), a w mojej kieszeni gości właśnie maleńki G5X mark II, mój pierwszy Canon. Kieszonkowy nie znaczy słaby – jasny i ostry obiektyw f/1.8 – 2.8 w zakresie ogniskowych 24-120 mm (ekwiwalent dla formatu małoobrazkowego), jednocalowa matryca umożliwiająca pracę po zmroku, w miarę porządny autofocus (choć daleko w tyle za konkurencyjnym Sony RX-100). Do tego masę bajerów – bluetooth, WiFi, ekran obracalny i dotykalny, ale przede wszystkim – wizjer elektroniczny! Dwa tygodnie, parę spacerów, parę rowerowych wypadów, żadnych (niestety) planowych plenerów fotograficznych. Efekty przedstawiam w galerii, a wszystko było możliwe dlatego, że:

„Najlepszy aparat to ten, który masz przy sobie”
(Chase Jarvis, który akurat ukuł to na potrzeby sprzedażowe Apple’a)

W sumie tak sam dla siebie, sprawdzając pamięć i zapisując historię by nie uciekła, poniżej spisałem listę sprzętów, których zakup i sprzedaż przez parę lat stanowiły jedną z kluczowych pozycji w domowym budżecie, a sprawiały mi niepisaną przyjemność w nauce i odkrywaniu co też można z ich pomocą stworzyć. Kolejność mniej więcej zgodna z linią czasu, acz odwrócona, od najświeższych, bo obecnie zostały tej listy zaledwie trzy obiektywy, do najstarszych, pierwszych obiektywów kitowych.

Nikon D610 – pierwsza lustrzanka pełnoklatkowa w moim plecaku, świetnie pracująca mimo sporego przebiegu. Przez dobrych parę lat korpus był podstawowym narzędziem w mojej pracy fotografa ślubnego i portretowego.
– Samyang AE 14mm ED AS IF UMC f/2.8 – pełnoklatkowe rybie oko, świetne do nocnego panoramowania;
– Tokina AT-X 16-28 PRO FX f/2.8 – dobrej jakości alternatywa legendarnego Nikkora 14-28mm;
– Nikkor 50 mm AF-S f/1.8G oraz Nikkor 85mm AF-S f/1.8G – dwa świetne, niedrogie obiektywy stałoogniskowe;
– Telekonwerter Nikon AF-S TC-20E III – nie dogadaliśmy się, mydlił, został więc zastąpiony przez:
– Tamron SP 150-600 mm f/5-6.3 Di VC USD G1 – prawdziwą bazookę jeśli chodzi o wielkość i ciężar;
– Nikon AF-S NIKKOR 70-200mm f4G ED VR – wciąż mój ulubiony, niewielki, lekki, szybki, dziecinnie łatwy w obsłudze krótki zoom;
– Tamron SP 24-70mm F2.8 Di VC USD – trochę nudny, standardowy spacer-zoom, ale porządny w swej prostocie.

Fuji X-100 35mm z telekonwerterem TCL-X100 50mm. Aparat który dla wielu osób zmienił postrzeganie współczesnych, cyfrowych aparatów kompaktowych. Stałoogniskowy, ze świetnym, hybrydowym wizjerem i bardzo seksownym, klasycznym wyglądem. Niestety niezbyt użyteczna czułość matrycy i słaba powtarzalność autofokusa w słabszych warunkach oświetleniowych powodują, że nie jest on w 2020 roku konkurencją dla nowoczesnych aparatów. No chyba, że mówimy o najnowszej odsłonie X-100, bo o sile tego aparatu świadczy fakt, że na rynku swoich nabywców znajduje już piąta wersja tego pięknego quasi-dalmierza.

Pentax K-5 – to była olbrzymia zmiana jakości obrazowania, wejście w możliwości używania o wiele wyższych czułości, bracketingu ekspozycji, do którego podpinałem:
– Sigma 70-200 mm f/2.8 EX HSM;
– Sigma 17-50 f/2.8 EX DC OS HSM;
– Sigma 24-70 f/2.8 EX DG;
– Tamron 28-75 f/2.8 SP AF XR Di;
– Tamron 90mm f/2.8 SP – świetny do makro, mój pierwszy obiektyw ze skalą odwzorowania 1:1;
– Sigma 10-20 mm f/3.5 EX DC.

Pentax K200d – moja pierwsza lustrzanka była świetnym wyborem w tamtym czasie, zresztą wybór ten wspierała bardzo aktywnie działająca społeczność forum pentax.org.pl, w której wtedy bardzo się udzielałem.
– Pentax 18-55 mm DA L f/3.5-5.6 i Pentax 50-200 mm DA L f/4-5.6 – dwa kitowe obiektywy (co wcale oznaczało że były do kitu, stanowiły po prostu podstawowy zestaw w sprzedaży z korpusem). Ten drugi, w poszukiwaniu dłuższej ogniskowej, zamieniłem wkrótce na:
– Tamron 70-300 mm f/4.5-5.6;
– Pentax DA 70 mm f/2.4 Limited – niedoceniony przeze mnie, no ale co ja wtedy wiedziałem o fotografii;
– Pentax DA 35 mm f/2.4 – obiektyw plastik-fantastik, mały i dobrze rysujący;
– Manualne Samyangi/Falcony, wtedy wchodzące dopiero na polski rynek: Falcon 85 mm AF IF f/1.4 – portretowy, piekielnie ostry i o papierowej głębi ostrości oraz Samyang 8mm f/3.5 Aspherical IF MC;
– Stare, też manualne obiektywy kupowane za grosze: Rikenon Ricoh 50 mm f/1.7, manualny i świetnie spisujący się z pierścieniami makro oraz Soligor 24 mm f/2.5.

Panasonic Lumix DMC FZ-80 – na końcu listy mój pierwszy, ale poważny aparat kompaktowy. Dziś wygląda nieco ociężale, ale w początkach mojej drogi możliwości wydawały się nieograniczone.

Pozostałe akcesoria pomagające w realizacji fotograficznych pomysłów:
Podstawowy statyw to Manfrotto 055XPROB, świetny, trwały i ciężki (ale przy tym odpowiednio wysoki), początkowo z głowicą Giottos MH1311-652, która okazała się za lekka na moje potrzeby, zastąpiona została kulową Manfrotto 498RC2 MIDI, która do dzisiaj z powodzeniem trzyma każdy ciężar, jaki jej zadaję.

Lampy błyskowe, których używałem podczas krótkiej, acz aktywnej kariery fotografa ślubnego:
Nikon SB910 – podobno naj (nie wiem czemu miałbym się z tym kłócić), chińskie Voeloon 331EX i YongNuo YN-468II oraz Metz 58 AF-2 digital (a wcześniej Metz 50 AF-1, jeszcze w systemie Pentax). Do tego bezprzewodowa pomoc wyzwalacza radiowego Pixel King Pro, a do doświetleń parę blend i lampę światła stałego Metz LED-480.

W targaniu tego wszystkiego pomagało mi kilka dużych plecaków, ale najbardziej sobie chwalę system mocowania PeakDesign Capture Camera Clip i system transportowy Lowepro S&F, m.in. Light Utility belt, 100AW Lens Exchange case, 100 filter pouch.