Do czterdziestki jedynym odchyłem od normy była dla mnie pasja fotografowania, wraz z wiekiem średnim przestała jednak wystarczać. Kilkuletnia fascynacja kolarstwem, najpierw szosowym, a potem długodystansowym, nie wytrzymała próby czasu i rower stał się zwykłym dodatkiem do rekreacyjnych wypadów. Jednak odkrywanie na dwóch kołach coraz to dalszych zakątków kraju zostawiło we mnie mocną, przygodową koleinę, którą musiałem jakoś zapełnić.
Dość emocjonalna i niezbyt przemyślana, ale jakże trafna decyzja o zakupie pierwszego motocykla nastąpiła w kwietniu 2021 roku. Pomysł był iście szalony, bo nigdy wcześniej nawet nie siedziałem na motocyklu, nie miałem też oczywiście prawa jazdy kategorii A. Padło więc na Junaka RX-one, niby-adventure’owy, chiński motocykl pojemności 125, wygodny i przystępny cenowo. Co może być trudnego w jeździe trochę większym rowerem? Cóż, nawet Junak nie był taki łatwy do ujarzmienia, pod salonem nie wiedziałem nawet jak zmieniać biegi, ale jakoś powoli, bocznymi drogami, dotoczyłem się do domu. A potem to już samo poszło…


Kręgi wokół komina zataczałem na Junaku coraz szersze, dojechałem nad morze, na Mazury, w Jurę Krakowsko-Częstochowską, a potem aż na Pogórze Kaczawskie. Urlop w Krainie Wygasłych Wulkanów był najdalszym wyjazdem tego roku. Odkrywanie kraju niespiesznie, powiatowymi drogami, rozbudziło mój motocyklowy apetyt do tego stopnia, że jeszcze w tym samym roku zdałem teoretyczny egzamin na kategorię A. Część praktyczną zrobiłem dopiero w czerwcu 2022 roku, egzamin był zdany oczywiście za pierwszym podejściem.


Wiosną 2022 roku Junaka zastąpił piękny bobber, Honda Rebel 500, którego jednak nieświadomie, lecz konsekwentnie, pozbawiałem uroku. Rozwijający się pęd ku odkrywaniu, przygodzie, coraz dłuższym wyjazdom, skutkował montażem kolejnych dodatków ułatwiających podróże – grzane manetki, narzędziówki, wyższa szyba, LED-owe halogeny, kufry boczne, zrobiło się tego tyle, że motor nie wyglądał już jak pomniejszony, pozbawiony dodatków chopper. Coraz bardziej za to pozwalał na dłuższe wycieczki. Tak trafiłem i objechałem solo Karkonosze i drogę 100 zakrętów oraz małą i dużą pętlę bieszczadzką. Z Thomasem, który przygotowywał się do coraz śmielszych, offroadowych rajdów, zaliczyłem pierwsze motocyklowe szlify na piachach i wyjazd pod namiot nad Jeziorak. W majówkę 2023 roku, zimną i wietrzną, a momentami nawet śnieżną, objechaliśmy wspólnie Litwę, Łotwę i spory kawał Estonii. Po dojechaniu na piękną wyspę Saaremaa, na powrocie, miałem też pierwszą poważniejszą awarię, dzięki której zwiedziliśmy lepiej Parnawę. Słyszałem coraz więcej pytań czy ten motocykl to właściwa maszyna na tak długie wyjazdy, Thomas namawiał mnie też coraz częściej na szukanie szutrowych odcinków. Kolejna zmiana motocykla była tylko kwestią czasu, choć nie spodziewałem się że nastąpi tak szybko.





Wyjątkowo ciepły luty 2024 roku poskutkował tym, że na kołach przyjechałem do domu nową, choć używaną Hondą. Nie zdecydowałem się na duży motocykl, wciąż ze świadomością jak niewiele umiem, zostałem przy silniku o pojemności 500 ml. Z kolei biorąc pod uwagę moje zbyt krótkie nogi na maszyny ściśle adventure’owe, wybrałem Hondę CB500X, którą w dodatku mogłem obniżyć o 3 cm, tak żeby uczyć się techniki jazdy wciąż z obiema stopami sięgającymi ziemi. Kolejna majówka z Thomasem to przygodowe odkrywanie najlepszych asfaltów wzdłuż południowej granicy Polski – zaczynając w Cottbus, przez przełęcz karkonoską, drogę 100 zakrętów, kotlinę kłodzką, wizytę we Frydek-Mistek, aż do Krakowa. Rok mijał na nawijaniu kolejnych kilometrów, aż nadszedł wrzesień, kiedy to znów razem pojechaliśmy na czterodniowe szkolenie z jazdy enduro z ADV Poland. Miejscem tego wyjazdu były szutry i piachy Kaszub, a stopień trudności wysoki, bo każdego dnia od rana do nocy padał deszcz. Było więc błotniście i ślisko, ale właśnie w takich okolicznościach hartuje się charakter i od tego wyjazdu wiedziałem, że kolejnym kierunkiem mojej motocyklowej przygody będzie offroad.


Honda CB500X nie należy do motocykli enduro czy dual-sport, ma ograniczony prześwit, ale ma też swoje plusy. Nie jest skomplikowana, nie jest też przesadnie ciężka. Doposażanie jej trwa do teraz, celem jest oczywiście jak najbardziej uniwersalny, wyprawowy, ale i pozwalający na coraz więcej w terenie motocykl. Na chwilę obecną od wersji fabrycznej różni ją między innymi:
- opony Shinko 804/805 – o charakterystyce 40% on-road/60% off-road
- handbary Barkbusters,
- grzane manetki Oxford,
- podnóżki SW-Motech,
- LED-owe halogeny,
- aluminiowa osłona silnika (bash plate),
- terenowe, składane lusterka.

Z wyprawowego wyposażenia zmieniłem też twarde, plastikowe kufry boczne na nadające się w offroad miękkie torby Shad TR40 oraz plastikowy kufer centralny na mocniejszy, aluminiowy. Dodatkowa przestrzeń bagażowa to duży, 25-litrowy tankbag Givi XS306 z power hub-em.

Tak zaczynam kolejny sezon, w którym plany wyjazdowe układam od dłuższego czasu i mam nadzieję, że nie zapeszę. Na pewno chcę rozwijać umiejętności jazdy w trudniejszym terenie, stąd w kalendarzu co najmniej dwa wyjazdy na szkolenia z Proenduro.pl. Wyprawowo z Thomasem tym razem obieramy kierunek rumuńskiego łuku karpat, gdzie chcemy objechać cały ślad offroadowego tracku kolektywu Adventure Country Track, a przy okazji przejechać Transalpinę, Transfogaraską, przełęcz Bicaz ale i offroadowy fragment trasy TET górską drogą Strategica. Wakacyjny urlop zaś planuję po części również w siodle, na trasie jest wschodnia część włoskiej trasy TET przez słoweńskie Alpy Julijskie, dalej przez Włochy, okrążając Pireneje (Sella Ronda!) i kończąc nad jeziorem Maggiore.

Plany są ambitne, tym bardziej, że mocno zaangażowałem się w tworzenie nowych, w pełni legalnych tras offroadowych na Warmii, w ramach organizacji RATs, czyli Regional Adventure Tracks (https://rat-adv.org). Jest to kolektyw ludzi, którym zależy na rozwoju i propagowaniu przede wszystkim legalnych tras offroadowych. Tworzenie tras na mapach, weryfikowanie ich legalności, następnie zwiad na kołach, wprowadzanie poprawek tak, aby trasa była w pełni przejezdna, dobrze opisana i nie budząca wątpliwości co do jej zgodności z regulacjami prawnymi – nie ukrywam że ta idea jest mi bardzo bliska również z głębokiego zamiłowania do kartografii. Osobiście jako fotograf przyrody nie znoszę i nie rozumiem, gdy ktoś wjeżdża do lasu motocyklem tam, gdzie to nie jest jasno dopuszczone, a zwłaszcza łamiąc zakazy w rezerwatach czy ostojach zwierząt lub rozjeżdżając ściółkę.