Przejścia

Kolor i przejścia tonalne między barwami, światłocień i jego przejście w kontrast, struktura i tworzona faktura, rytm i znajdowany balans kadru. Proste fotografie natury, zbliżenia jesiennych liści, umożliwiły studiowanie tak wielu elementów fotograficznego warsztatu. Dla mnie to nie tylko makrofotografia, a bardziej poszukiwanie odpowiedzi na pytanie jak w fotografii pokazać spokój przemijania. Przejścia z jednego koloru w drugi, z jednej faktury w inną, odmienny rytm brązów, żółci i zieleni, to wszystko może stanowić alegorię przejścia w wiek dojrzały. Czysto wizualnie są to też przykłady spokojnych, linearnych kadrów. Taka też atmosfera spokoju i skupienia towarzyszyła ich powstawaniu. Miejscem tworzenia był wrocławski Ogród Japoński „Haku Koen”, przedmiotem studium są liście funkii przedstawione w różnych etapach przebarwień. Miękkie światło i lekko uduchowiony klimat tego miejsca pozwoliły oddać się w pełni poszukiwaniom znaczeń w tych ujęciach pozornie bez znaczenia.

Warmińskie pola, kwiecień

Trochę w tym roku spóźnione ale są, warmińskie pola zazieleniły się w końcu. Pora na długie spacery po miedzach, napotkane za zakrętem i za wzgórzem pary żurawi, spłoszone stada młodych saren. To jeszcze nie czas wczesno letnich mgieł, ale czuć już zapach ziemi. Czysta przyjemność obserwowania natury.

Rezerwat Ujście Wisły, Mikoszewo

Rezerwat Ujście Wisły w Mikoszewie w słoneczny weekend potrafi być naprawdę zatłoczony. Na szczęście im dalej, tym lepiej, nie każdy weekendowy spacerowicz dochodzi do samego ujścia. Poza tym wystarczyło się odwrócić to przemiłych tłumów plecami i rozstawić statyw. Na wodzie też tłok – żurawie, mewy, gągoły podczas tokowiska, był nawet sam król – mikoszewski bielik. Warto będzie tam wrócić jeszcze w maju, może kolejne gatunki dadzą się pooglądać choćby z daleka. To zawsze uspokaja.

Mewie łowy, Wadąg

Poranek na ujściu rzeki Wadąg, nijaki, spóźniony, niewyspany. Uratowały je mewy, kilkanaście sztuk krążących, ganiających się w krzyku nad wodą i raz po raz wystawiających autofocus mojego obiektywu na najtrudniejsze próby. Pikowanie w dół i łapanie ryby było super widowiskowe, tak mi się przynajmniej wydawało, bo nie nadążałem za tym obiektywem. Pierwsze wprawki w tego typu fotografii i już wiem jakie to trudne i jak wielki szacunek trzeba oddać mistrzom fotografii ptaków w ruchu.

Ukwiecone całe miasto

Kwiecień, w końcu zakwitło to, co miało kwitnąć. Pora wyciągnąć pozyskany specjalnie na tę okazję obiektyw makro i próbować, próbować, próbować. Taki to rodzaj fotografii że oczy łzawią, szyja boli od wyginania a karta pamięci prosi o dodatkowe gigabajty, bo nie sposób jednym pstrykiem trafić z ostrością tam gdzie trzeba. Jak jest czas, to może to być świetna zabawa. A efekty zależą tylko od własnej inwencji.