Mewie łowy, Wadąg

Poranek na ujściu rzeki Wadąg, nijaki, spóźniony, niewyspany. Uratowały je mewy, kilkanaście sztuk krążących, ganiających się w krzyku nad wodą i raz po raz wystawiających autofocus mojego obiektywu na najtrudniejsze próby. Pikowanie w dół i łapanie ryby było super widowiskowe, tak mi się przynajmniej wydawało, bo nie nadążałem za tym obiektywem. Pierwsze wprawki w tego typu fotografii i już wiem jakie to trudne i jak wielki szacunek trzeba oddać mistrzom fotografii ptaków w ruchu.

Leave a Comment