
Jezioro Klebarskie jest jednym z wielu jezior otaczających Olsztyn, które nie mają łatwo dostępnej linii brzegowej i rozbudowanej infrastruktury turystycznej czy siedliskowej. Owszem, są dwie niewielkie plaże, w tym należąca do ośrodka wypoczynkowego, ale mimo to jezioro zachowuje swój naturalny charakter o urozmaiconej linii brzegowej. Spektakularnie wyglądają zwłaszcza wschody słońca widziane z wysokiego zachodniego brzegu, skąd panorama sięga kilkudziesięciu kilometrów wgłąb lasów Warmii. Z tego samego miejsca można też latem fotografować księżyc wschodzący w pełni, jego światło odbija się wtedy w tafli wody.
Niewielkim dopływem jeziora jest ciek, który swe źródło ma w pobliskim jeziorze Linowskim. Płynie on częściowo kanałami przez pagórkowate pola uprawne, ale do samego ujścia prowadzi wśród wysokich i gęstych trzcinowisk. Wiele razy widziałem tam wodno-błotne ptaki i drapieżniki, gniazduje tam czapla, a ptasim scenom z pól przyglądały się też stadka jeleni. Jedna z wizyt, kiedy w chłodnym poranku przedświtu postanowiłem odłożyć aparat i wzbić w powietrze drona, uwieńczona została powstaniem tego kadru. Brzeg jeziora i jego dopływ ukazały się jako Pani Jeziora, będąc w powietrzu od razu wyraźnie widziałem jej twarz.
W swoich powietrznych fotografiach bardzo często szukam trochę abstrakcyjnych, wpół-realnych kształtów przypominających coś innego. Twarze, sylwetki zwierząt, dziwne geometryczne sploty probabilistycznego chaosu, który sprawił że na ich widok zatrzymuję aparat w miejscu i wiem, że już je gdzieś widziałem. Pareidolia, bo tak medycyna nazywa to zjawisko, to dopatrywanie różnych konkretnych i znanych kształtów w przypadkowych szczegółach. Nazwa pochodzi od greckich słów para, co znaczy „obok, zamiast” i eidōlon – „obraz, forma, kształt”. W ocenie naukowców pareidolia jest złożonym procesem, który wykracza poza efekt poznawczy czy pamięciowy. To element systemu przetwarzania informacji z użyciem mechanizmów sensorycznych wyższych funkcji mózgu. Co najważniejsze, nie jest żadną chorobą czy objawem psychozy, więc sam tłumaczę to sobie dawną, dziecięcą fantazją, która została na dłużej u dorosłego faceta. W końcu każdy widział jakieś kształty w chmurach. Każdy, prawda?