Raz na jakiś czas, przy okazji zwiedzania europejskich stolic, zachwycam się starą architekturą. Niezmiennie od lat dochodzi do sytuacji, kiedy większość turystów fotografuje wszystko naokoło w sposób typowy, nazwę to horyzontalny. Ja za to wzbudzając czasem ślady zainteresowania, swój aparat kieruję w górę, tam gdzie niewiele osób podnosi głowy. Interesują mnie detale i światłocienie, praca jaką wykonali dawni mistrzowie projektując, a potem wykonując ze szlachetnych materiałów sklepienia. Ich układ jest zawsze przemyślany, nie tylko spełniając założenia technicznych wymogów architektury i estetyki danej epoki, ale też doskonale wpisując się w kontekst i usytuowanie w przestrzeni. Średniowieczni architekci doskonale czytali światło. Domyślam się, że tak jak współcześni fotografowie, prewizualizowali sobie całe sale i korytarze wiedząc o której porze dnia światło z niewielkich otworów okiennych sprawi, że dla mieszkańców, a więc królów i książąt, miejsce to będzie podkreślało majestat, piękno i szlachetną siłę tych budowli. Tak to sobie wyobrażałem, spacerując po Starym Pałacu Królewskim na hradczańskim wzgórzu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *